PRZEJŚCIE POLAKÓW PRZEZ MORZE CZERWONE

PRZEJŚCIE POLAKÓW PRZEZ MORZE CZERWONE

Morze Czerwone

Przekorny tytuł zaczerpnąłem z pieśni Jacka Kaczmarskiego, który oczywiście użył tej parafrazy do opisu losu Polaków.
http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze/przejscie-polakow-przez-morze-czerwone/

Może jest to przykład cykliczności czasu?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Czas_cykliczny

A może skądś zaczerpnięto tę opowieść?

Biblijne Morze Czerwone to może, a raczej na pewno, Morze Traw hebr. Yam Suph, bo tak jest zapisane w najstarszych hebrajskich wersjach Starego Testamentu, o czym można oficjalnie przeczytać choćby na stronach poznańskiej gminy żydowskiej:
http://poznan.jewish.org.pl/index.php/judaizmcom/Jam-Suf-czy-Morze-Czerwone.html
albo na Wikipedii jak ktoś lubi, ale niestety tylko tej angielskiej, bo w polskiej tradycyjnie nic na ten temat nie ma:
https://en.wikipedia.org/wiki/Yam_Suph

Grecy zrobili błąd w tłumaczeniu, nie wiadomo czy celowo czy przez pomyłkę, a może czerpali już z fałszywej kopii dokumentu, w każdym bądź razie potem w angielskim tłumaczeniu z Sea of Reeds czyli Morza Sitowia powstało też Sea of Red czyli Morze Czerwieni. Zastanawia się nad tym nie tylko kontrowersyjny reżyser Ridley Scott (to ten, co powiedział że religia jest największym źródłem zła), który nakręcił Exodus. Film jest zakazany w wielu krajach, bo sugeruje choćby, że to nie Egipcjanie zbudowali piramidy, tłumaczy czynnikami naturalnymi plagi, jak też w roli Mojżesza obsadził aktora o imieniu Christian. Scott za swój film jest krytykowany przez wszystkie największe religie, no bo muzułmanie uznający Mojżesza za proroka w ogóle nie dopuszczają uosabiania jego wizerunku. To jednak kolejny przykład nowej fali w Hollywood, zwłaszcza w podejściu do tematów biblijnych.
Tu recenzja filmu z ukochanej przez wielu GW:
http://wyborcza.pl/1,75475,17245446,Nowy_film_Ridleya_Scotta__Exodus_widowni_z_sali.html

Zatem Mojżesz, po zatruciu wód w Egipcie i zmiękczeniu faraona zwykłym zachwianiem ekosystemu (każda kolejna plaga wynika z poprzedniej) wyruszył ze swoimi ludźmi na poszukiwanie Kaanan, czyli Ziemi Obiecanej (Sloveni, bo tak tłumaczą tę nazwę sami Żydzi https://www.wikiwand.com/pl/Język_knaan). Przeszedł przez Morze Traw, prawdopodobnie w okolicach obecnego pomostu na Kanale Sueskim k. miasta Al-Ballah, zwanym Ballah bypass.

Po co miał przekraczać morze skoro wystarczy spojrzeć na mapę, że najkrótsza droga z Egiptu na Synaj wiedzie pasem ziemi nad Morzem Czerwonym, właśnie przez morze traw, czyli przez bagnistą mierzeję Nilu z sitowiem. Oczywiście można tam utonąć, ale jak się trafi na naturalny pomost to można przejść suchą nogą. Przesmyk Ballah można przetłumaczyć jako błoto lacha (boga). Podobne Morze Traw z ballah to jezioro Balaton, którego słowiańska nazwa pochodzi od słowo balato, czyli błoto. Za Balatonem jak popatrzymy na mapę są góry i górale (Germanie czyli jak to już kiedyś wyjaśniałem Słowianie), którzy przywędrowali tam znad Dunaju (kolebki Słowian).

Takie tam podobieństwo może tylko. Ale warto przyjrzeć się zdjęciu jeziora, na którym widać też wyraźny przesmyk, który prawdopodobnie łączył oba brzegi w dawnych czasach, gdy bagna wysychały częściowo, bo natura jak wiemy żyje. Ciekawe jak wygląda obszar błotnistego jeziora na dawnych mapach, ale spokojnie można przyjąć, że na przestrzeni dziejów powierzchnia jeziora ulegała zmianom.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Balaton

Więc Mojżesz dotarł na górę Horeb, czyli po prostu górę, bo Horeb to hebrajski hrb (jak wiemy żydzi nie zapisywali samogłosek). A hrb to garb, góra, hora, guru (ten co na górze), haram itd. itp. Nigdzie w Biblii nie jest napisane, że to była góra Synaj. Tam dostał prawo od Boga. Po hebrajsku bóg to eloh czyli zapisywano je jako 'lh'. Jakby nie pisać, to po dodaniu samogłosek równie dobrze powstaje lah, a świadczy o tym inne hebrajskie słowo czyli lehem - chleb jako pochodzący od boga, a nie tylko eloh czy w wersji mnogiej elohim. Dopiero później Hebrajczycy zaczęli używać skrótu el w odniesieniu do bóstwa.

Może też idea powrotu Żydów do macierzy, czyli do Polin, nie odnosi się tylko do czasów pośredniowiecznych, ale wcześniejszych. Dla ścisłości słowo "Polin" po hebrajsku i w języku jidysz oznacza "Polska”, ale również "tutaj odpoczniesz”.

Historia lubi się powtarzać, albo jak twierdzą niektórzy jest zaprogramowana i dlatego się powtarza, bo wszak lubimy piosenki które znamy Usunięto obraz.;)
A może się powtarza, bo wciąż popełniamy te same błędy?
A może po prostu czerpiemy swoje legendy od innych?
Może z lokalnej słowiańskiej legendy powstała jedna z bardziej frapujących historii zwana Exodusem?